wtorek, 25 września 2012

Trochę niemieckiej muzyki i inne sprawki

Tyle powinnam tutaj napisać, ale to nawet nie brak zapału, tylko jakieś dwudniowe permanentne zmęczenie.

Mam mnóstwo do ogarnięcia, w pokoju i życiowo.

Wczoraj miałam niemiecki kryzys, ale nie poddałam się i na śpiąco przerobiłam powtórki, dlatego jestem z siebie niewyobrażalnie dumna.

Przeczytałam 3 książki, obejrzałam "Jesteś bogiem" - ale to temat na osobną notkę (pewnie jutro), załatwiłam mnóstwo spraw "na mieście", przygotowałam sobie trochę materiałów na nowy rok akademicki, zrobiłam dobry wywiad.. :)

Jest już plan na nowy semestr i jakoś robi mi się słabo, że tak blisko już do wszystkiego, jakoś tak za mało było tych wakacji :(

Jutro nie ruszę dupska z domu, nie ma szans.

A tymczasem zostawiam Wam tu trochę niemieckiej muzyki sprzed paru lat!

Romantyczno-wolno-nostalgicznie:

Taki z niego Niemiec, jak ze mnie, ale to jeszcze z czasów niemieckiej VIVY +! I wyraźnie w miarę, więc warto posłuchać :



No i perełka z mundialu 2006, pewnie każdy kojarzy.. Ale tym razem po niemiecku ;)



Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Muzyka odrobinę nie w moich klimatach :)

    Coś wiem o tych powtórkach na śpiąco - do późnej nocy siedziałam w angielskim, ale z wielką przyjemnością, bez przymuszania. Tylko wtedy mam stosowny spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Celebrate the day po angielsku lepsze!

    OdpowiedzUsuń