sobota, 22 września 2012

Top 5 piosenek na koniec wakacji

Jako, iż wakacje się kończą, postanowiłam podzielić się tutaj moim TOP 5 piosenek na koniec wakacji. Są to piosenki, które dużo dla mnie znaczą w sensie "wakacyjnym", utwory, przy których czasem pęka serduszko, ale nie da się ich nie słuchać.

5:

Tegoroczny numer 5. Lana del Rey jest bardzo modna,ja sama nie jestem jakąś wielką fanką, ale piosenki jednak lubię. Zdecydowanie będzie to jeden z TYCH wakacyjnych, które wspomina się smutną zimą, gdzieś tam sobie po babsku chlipiąc w poduchę;) (bo przecież prawie wszystkie od czasu do czasu musimy "wydalić złe białka" ;)



4:

A teraz można się śmiać: tak, to Piotr Kupicha! I co ja mogę na to poradzić, że akurat MUSI znaleźć się w tym zestawieniu? Niezbadane są niektóre sprawy. (i wyroki boskie, oczywiście!)



3.

Tym razem gatunek muzyczny nieco inny, ale jak najbardziej na trzecią lokatę. Jakoś tak corocznie, na koniec wakacji.



2:

Coś polskiego. Świetliki + głos Lindy powodują u mnie mega gulę w gardle jesienn-zimową porą i przywołują przed moje oczy wspomnieniowe obrazy, co nie zawsze jest korzystne!(szczególnie zimą!) Ale do utworu mam sentyment i tak pozostanie.



No i mój numer 1:

Nieśmiertelne i zawsze sprawdzone Placebo.



Ciekawe czy moje typy pokrywają się z jakimiś Waszymi. Zaczęła się jesień, ale to zawsze już tylko x dni do wiosny!

1 komentarz:

  1. Lubię Lanę del Rey (:
    masz fajny gust muzyczny Aniu :)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń